Jak w praktyce wygląda egzekucja komornicza w Polsce i Niemczech.

Z egzekucji komorniczej w Polsce uwolniłem się w roku 2013 dzięki wygraniu przed sądem jednego z 6 pozwów cywilnych. Komornik w Polsce bez żadnego kontaktu ze mną pobierał przyszłe a nie zaległe alimenty z mojego zakładu pracy.

Egzekucja przyszłych alimentów to unikalny wkład „nadzwyczajnej kasty” w rozwój praworządności w Polsce.

Kiedyś byłem omotany bajkami prawnymi przemysłu rozwodowego, choć wydawało mi się dziwne i jakieś abstrakcyjne. Dziś wiem że polski komornik łamał przy tym prawo.

W Polsce prawo łamie 100% komorników.

Temat egzekucji komorniczej w Polsce zamknął się dla mnie w roku 2013.

Gdzieś w roku 2019 przerabiałem też dwie egzekucje komornicze w Niemczech i o tym akurat chciałbym napisać. Jedna z nich to była międzynarodowa egzekucja alimentów z Polski zlecona przez Sąd Okręgowy w Opolu. Druga to złośliwość jednego z urzędników podatkowych.

Najpierw o tej międzynarodowej egzekucji alimentów.

Prowadziło niemieckie Ministerstwo Sprawiedliwości mają specjalne biuro na takie „okazje”. Pocztą, zwykłym listem do skrzynki dostałem wezwanie do zapłaty zaległych alimentów. List był sporządzony niezgodnie z jakimikolwiek standardami, nie zawierał żadnego uzasadnienia choć zawierał pełne pouczenie prawne. Odpowiedziałem na list zwykłym mailem wskazując na braki formalne. Za półtora miesiąca dostałem kolejny list i tak trwała wymiana korespondencji z Ministerstwem, oni zwykłymi listami, ja mailowo. Nie blokowano mi żadnych kont nic kompletnie się nie działo!!! Po jakimś pół roku wymiany korespondencji nadszedł jednak okres urlopowy. Kwota rzekomej zaległości była niewielka a ponieważ wyjeżdżałem na wakacje zapłaciłam ją dla świętego spokoju myśląc jak wrócę to się tym zajmę. Jeszcze przed wyjazdem „geniusze prawa” z niemieckiego ministerstwa napisali mi że „rzeczywiście coś jest nie tak i sprawa zostanie wyjaśniona w Polsce”. Niestety jakieś pół roku nie otrzymałem żadnej informacji z ministerstwa. W związku z tym znów mailem przypomniałem się w ministerstwie. W odpowiedzi dostałem informację że nie muszę nic płacić. Wtedy ja napisałem że to akurat wiem, ale to oni powinni mi zwrócić wpłaconą kasę. Wtedy oni znów przystąpili do wyjaśnienia sprawy i po jakimś czasie na moim koncie bankowym pojawiła się kwota zwrócona przez wierzycielkę. Niestety do dzisiaj brakuje 30 euro. Sprawą muszę się zając bo moim zdaniem daje to podstawy do pozwania ministerstwa i polskiego sądu o zwrot 30 euro przed chyba normalnym sądem czyli niemieckim.

Komornik w Niemczech

Potem jeszcze kolejna akcja tym razem „podatki”. Znów zwykłym pismem do skrzynki dostałem głupią informacje że zalegam z podatkami. Rozliczenia moich podatków robi biuro podatkowe. Więc ja znów zwykłym mailem informuje że nie zalegam z żadnymi podatkami. Korespondencja z panią urzędnik trwała pół roku straszyła mnie komornikiem. Zdenerwowany ostatnie pismo Pani urzędnik wrzuciłem do kosza na śmieci wcale na nie nie odpowiedziałem i czekam co się będzie działo!!!

No i pojawił się komornik.

Wyglądało to tak, kartka od komornika przylepiona do drzwi wejściowych byłem akurat w pracy i list w skrzynce pocztowej. Wszystko było nr tel. komornika, szeroka informacja o przysługujących mi prawach w języku niemieckim no i ile mam wpłacić tej kasy i jakie są koszty. Z polskiego punktu widzenia był to „tytuł wykonawczy” czyli bezwzględna egzekucja.

Wziąwszy dostępne mi dokumenty wybrałem się do Urzędu Skarbowego aby wyjaśnić sprawę. Całość wyjaśnień dość przedziwna, ale koniec był taki że dostałem z niemieckiego Urzędu Skarbowego informację z systemu komputerowego że nie zalegam z żadnymi podatkami.

Z tą informacją ja do pani komornik – czyli jak zwykle zdjęcie pisma wysłałem zwykłym mailem. Pani komornik cały czas bardzo grzeczna wyjaśniła mi że ma tytuł wykonawczy którego ona też go nie bada ale dała mi czas na wyjaśnienie sprawy nie prowadząc żadnej egzekucji. Więc ja znów mailem wysłałem zdjęcie pisma z urzędu skarbowego do złośliwego urzędnika. No i egzekucja się zakończyła. Jeszcze dodam że komornik niemiecki nie zaglądał do żadnych kont, nic nie blokował nikogo nie informował i zachowywał się bardzo stanowczo ale grzecznie.

Na koniec pytanie gdzie jest państwo prawa w Polsce czy w Niemczech???

Kategorie: Dla prasy